Powrót

  Okupacja w skali mikro

2010-02-11 15:51:06

Poleć znajomemu   |   Wersja do druku

Twoje imię i nazwisko:
Twój adres e-mail:
E-mail odbiorcy:

Gdyby Dzielnica V znalazła się kiedykolwiek na trasie przejazdu autokaru, wiozącego turystów zwiedzających Kraków od A do Z, hipotetyczny przewodnik, zwróciłby się do pasażerów: „Proszę państwa, minęliśmy właśnie aleje Trzech Wieszczów.

Po prawej stronie zbudowany w latach 30. ubiegłego stulecia Dom Śląski i ulica Pomorska, gdzie pod numerem 2 mieściła się w czasach okupacji katownia gestapo. Z lewej strony plac Inwalidów. W budynku z numerem 3, po wojnie znajdowała się katownia UB. Obydwa miejsca pamiętają śmierć wielu polskich patriotów. Wzajemne sąsiedztwo niesławnych historycznie gmachów budzi najgorsze skojarzenia, stanowi urbanistyczną alegorię paktu Ribbentrop-Mołotow.”

Tereny Nowej i Czarnej Wsi znajdujące się dziś w obrębie Dzielnicy V stanowiły podczas okupacji hitlerowskiej ważną część dzielnicy niemieckiej. Wspomniane już gestapo stacjonowało przy Pomorskiej, kasyno oficerskie mieściło się w budynku Muzeum Narodowego przy alei 3 Maja, a dowództwo SS i policji w Domu im. Józefa Piłsudskiego przy ul. Oleandry 2. Rząd Generalnej Guberni od 1940 r. miał siedzibę w głównym budynku Akademii Górniczo-Hutniczej przy alei Mickiewicza, zaś Bund Deutscher Mädel (żeński odpowiednik Hitlerjugend) zajmował pomieszczenia Domu Studenckiego „Jedność” (dziś: „Nawojka”) przy ul. Reymonta. Wzdłuż ul. Wybickiego (1940-45 Reichstrasse, 1945-89 18 Stycznia, od 1989 Królewska) powstało, głównie w latach 1943-44 ok. 100 bloków mieszkalnych dla Niemców. Budynki stawiano w oddaleniu od siebie w myśl zasady „Licht und Luft” (światło i powietrze). Mają 3-5 kondygnacji, gdyż nie chciano kopiować wysokościowej architektury amerykańskiej. Stropy, w tym również piwniczne, wykonano z betonu, tak aby mogły służyć jako ochrona w razie nalotów. Ponieważ jakość materiałowa była bardzo wysoka, bloki nie wymagały gruntowniejszych remontów aż do lat 80. Innym przejawem germanizacji dzielnicy była zmiana nazw ulic. Aleje Trzech Wieszczów zamieniono na Aussenring, ul. Józefitów – na Danziger Strasse, ul. Czarnowiejską – na Holzweberstrasse, a samą Pomorską, nie tylko ze względu na bliskość Domu Śląskiego, na Schlessienstrasse. Na potrzeby Niemców zaanektowano Park im. H. Jordana. Początkowo planowano wyburzyć pomniki-popiersia wielkich Polaków, ale ostatecznie zgodzono się odsprzedać je twórcy Franciszkowi Łuczywo za 1700 złotych. 20 czerwca 1942 r. tabliczki „Nur für Deutsche” pojawiły się też przy wejściach do Parku Krakowskiego. Bardziej liberalną politykę prowadzili Niemcy wobec organizowania zawodów sportowych, głównie meczów piłkarskich rozgrywanych na stadionach krakowskich klubów: Wisły, Cracovii i Garbarni. W maju 1944 roku mecz pomiędzy Wisłą a WTC Warszawa przyciągnął na stadion rekordową liczbę 15 tysięcy widzów, a dochód ze spotkania wyniósł 38 tysięcy złotych.
     Występujący w roli okupanta Niemcy nie czuli się pewnie w naszej dzielnicy, tym bardziej, że od 1943 r. przebieg działań wojennych nie przedstawiał się z ich punktu widzenia zbyt optymistycznie. Działające sprawnie patriotyczne podziemie podsycało jeszcze hitlerowski strach. W „lewych” wydaniach „Gońca Krakowskiego” ukazywało się sporo niewygodnych dla hitlerowców informacji, bądź pisanych wprost, bądź umiejętnie kamuflowanych, jak choćby ta: „Specjalista Władysław Sikorski garbuje skóry dzikich zwierząt”. Na bramach instytucji publicznych pojawiały się ogłoszenia typu: „Z powodu ewakuacji – od poniedziałku zamknięte”. Spanikowani Niemcy często dawali się nabierać. Fabrykowano też nieprawdziwe zarządzenia gubernatora Hansa Franka, a na drzwiach mieszkań zajmowanych przez żołnierzy i urzędników III Rzeszy pisano niezmywalną farbą literę „T” (Tod = śmierć). Korzystając ze specyfiki języka niemieckiego przerabiano plakaty propagandowe „Deutschland siegt an allen Fronten” (Niemcy zwyciężają na wszystkich frontach), poprzez wymianę jednej litery na „Deutschland liegt an allen Fronten” (Niemcy leżą na wszystkich frontach) albo „Wieder mit Hitler” (znowu z Hitlerem) na „Nieder mit Hitler” (podły z Hitlerem). Wyśmiewano niemiecki porządek i oszczędność przywołując fakt z lipca 1944 roku, kiedy myślący już o powrocie do kraju żołnierze stali w długim „ogonku” przed gazownią miejską, po zwrot kaucji za gazomierz, wynoszącej 5 złotych.

         Pierwsze lata po wojnie udowodniły, jak bardzo niechciana w Krakowie jest komunistyczna władza. 30 czerwca 1946 r. odbyło się referendum narodowe, którego wyniki w przypadku naszego miasta wykazały przywiązanie do niepodległościowej tradycji i negatywny stosunek do popleczników Związku Sowieckiego, przede wszystkim PPR. Na pytanie „Czy jesteś za zniesieniem senatu?” 84 proc. krakowian odpowiedziało „nie”. Przeciwko reformie rolnej i nacjonalizacji przemysłu opowiedziało się 59 proc., a 30 proc. nieufnie podeszło do sprawy ustalenia polskich granic na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej. Reasumując, co trzeci krakowianin głosował: „3 x NIE”. Konsekwencją był chłodny stosunek władz centralnych do Krakowa, właściwie przez cały okres PRL oraz budowa Nowej Huty, dzięki której „zdrowa, robotnicza tkanka” miała dominować nad „politycznymi bankrutami” i „wstecznictwem”. Rok 1946 przyniósł miastu dwa spektakularne wydarzenia, w tym jedno blisko związane z terenami obecnej V Dzielnicy. W dniu święta 3 Maja spod Akademii Górniczej wyruszył pochód studencki, który po połączeniu się z kolegami z UJ, miał udać się na Mszę św. do Bazyliki Mariackiej. Tu jednak na przeszkodzie stanęły oddziały MO i występujący w cywilu funkcjonariusze UB. Doszło do zamieszek, podczas których wykrzykiwano hasła: „Mikołajczyk!”, „Niech żyje PSL!” Tłum odśpiewał też „Rotę” (naturalnie z zakończeniem: „...aż się rozpadnie w proch i pył sowiecka zawierucha) oraz „Boże, coś Polskę” (ostatnia fraza: „ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”). Aresztowano kilkadziesiąt osób, w tym także pracowników AG. Przewieziono ich do siedziby WUBP przy placu Inwalidów 3. Po osądzeniu (wyroki 1-5 lat) skazanych umieszczono w więzieniu św. Michała. 18 sierpnia 1946 r. dzięki brawurowej akcji żołnierzy konspiracyjnej organizacji Ruch Oporu Armii Krajowej, uwolniono stamtąd ok. 60 więźniów politycznych.

     Z naszą dzielnicą wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia. Otóż, w okolicach dzisiejszego stadionu WKS „Wawel” stał do końca lat 40. niewielki, kilkumetrowej wysokości kopiec. Przypuszczano, że jest to stare, zachowane usypisko pod średniowieczną wieżę obronno-mieszkalną, wynoszące ją ponad podmokły teren. Legenda głosi, że dowiedziawszy się o zdradzie Kazimierza Wielkiego Esterka wyskoczyła z okna wieży i utopiła się. Stąd nazwa - Kopiec Esterki. W trakcie budowy klubowego boiska, kopiec zburzono i dokładnie przeszukano, gdyż spodziewano się znaleźć tam ukryte skarby – złoto i kosztowności. Ponoć nie odkryto jednak niczego godnego uwagi.


sierpień 2009 (BSPK)

Wersja do druku

Powrót