Ujęła mnie meksykańska pobożność
2011-04-17 15:10:35

Rozmowa z Wojciechem Cejrowskim, dziennikarzem i podróżnikiem
- Mimo że, większość czasu spędza Pan podróżując po świecie, to jest Pan przecież polskim patriotą. Kiedy myśli Pan: „Polska”, co staje przed oczami? Jaki region, obraz, symbol?
- Twarz mojej Mamy oraz portret Matki Boskiej Częstochowskiej. Czasami jeszcze wąsy Piłsudskiego lub Wałęsy.
- Był Pan niemal wszędzie, ale – z pewnością – docenia Pan piękno kraju ojczystego. Jakie zakątki Polski lubi Pan najbardziej i dlaczego?
- Pochodzę z Kociewia (mały region etnograficzny położony w Borach Tucholskich, z własną gwarą) i tam podoba mi się najbardziej - suche piaszczyste ziemie, suche lasy bez drzew liściastych - same sosny, świerki, jałowce i szeleszczące pod stopami igiełki. Ale to wszystko jest dla mnie piękne jedynie latem i to musi być lato gorące.
- Co sądzi Pan o modnym obecnie trendzie, gloryfikującym tzw. „małe ojczyzny”?
- Rozdrobnienie dzielnicowe już przechodziliśmy i wiemy z doświadczenia, że nie jest dobre dla Polski. Rozdrobnienie osłabia - każdy region zaczyna ciągnąć w swoją stronę i wówczas sukienka Rzeczypospolitej jest rozdzierana na szmaty. Rozdrobnienie to stałe dążenie naszych zaborców. Ci zaborcy nadal mają swój interes w niszczeniu Polski. Kiedyś były Austro-Węgry i Niemcy, dzisiaj ten zaborca występuje pod nazwą Unia Europejska, a Rosja nadal ma tu swoich ludzi i rozgrywa nimi swoje imperialne interesy.
- Podróżując po całym świecie, spotyka Pan różne nacje, plemiona, enklawy etniczne. Która z nich – po względem mentalnym – najbardziej przypomina Polaków?
- Meksykanie. Ale... oni przypominają mi Polaków przedwojennych, z ułańską fantazją do zabawy, z dumą narodową, z przytupem, z podkręconym wąsem, szarmanckich, eleganckich...
- Gdyby była taka możliwość: jakie zwyczaje - poznane u ludów Ameryki Łacińskiej czy Afryki podczas swoich wypraw - przeniósłby Pan na rodzimy grunt?
- Meksykańską pobożność i południowoamerykańską wstydliwość. Polacy byli pobożni, a teraz stali się bezbożni i to mnie boli. Stali się też bezwstydni - w kiosku leżą gołe panie, znane aktorki, które nie wstydzą się obnażać publicznie. Niektóre z nich są matkami. Jak się musi czuć chłopiec, którego koledzy oglądają fotografię jego mamusi wydrukowaną np. w Playboyu?
- Zbliżają się Święta Wielkanocne. Które, w przeszłości, spędził Pan w najbardziej nietypowych, ekstremalnych, egzotycznych i nie przystających do krajowego standardu okolicznościach?
- Wielkanoc najczęściej spędzam w Ameryce Południowej. Robię to od... 25 lat i dla mnie nie ma już w tym nic nietypowego, ani egzotycznego. Egzotyczna byłaby Niedziela Palmowa w Polsce, bez prawdziwego liścia palmowego, bez procesji z żywym osiołkiem... Te polskie „palemki” zrobione z wierzbowych bazi wydają mi się egzotyczne.
- A jak spędza Pan Wielkanoc, kiedy akurat jest Pan w Polsce?
- W Polsce spędzam tylko Boże Narodzenie, bo Mama prosi, a Wielkanoc od lat zawsze w Ameryce Łacińskiej.
Rozmawiał: Janusz Mika
fot. - ze strony www Wojciecha Cejrowskiego


